Zapraszam także tutaj:

  • No w końcu Kopenhaga - Z wyjazdów pod tytułem "no w końcu" spokojnie mogłabym zrobić całą serię. *No w końcu* Sztokholm,* no w końcu* Kuala Lumpur, *no w końcu* i Kope...
    4 tygodnie temu

poniedziałek, 24 września 2012

Pielęgnacja moich paznokci

Od kilku miesięcy rozpisuję się tu na temat pielęgnacji włosów, ale nigdy nie wspominałam o tym, jak dbam o swoje paznokcie. W zasadzie nie ma tu zbyt wiele do opisywania, jednak postanowiłam podzielić się tym, jak ta sprawa wygląda u mnie :)
 
Z reguły na swoje paznokcie narzekać nie mogę. Podoba mi się ich kształt, długość płytki, nie są też jakoś szczególnie łamliwe, mają jednak skłonność do rozdwajania się. Zwykle nie mam problemów z ich zapuszczeniem, ale miewają swoje lepsze i gorsze dni. Lubię w nich to, że dzięki długiej płytce wyglądają estetycznie, nawet jeśli są obcięte na krótko. Generalnie nie wymagają ode mnie zbyt dużego wysiłku w pielęgnacji, aby prezentować się przyzwoicie.
 
Poniższe zdjęcia zostały zrobione już jakiś czas temu, przedstawiają one to, jak zazwyczaj wyglądają moje paznokcie. Tutaj są pomalowane bezbarwną odżywką, dzień zupełnie przypadkowy:
 



 
Jak widać, nie są równej długości dlatego, że najłatwiej jest mi zapuścić dwa ostatnie paznokcie, pozostałe mają większą skłonność do łamania się. Lubię mieć długie paznokcie, więc po prostu ich nie obcinam, a ponieważ zwykle maluję je kryjącym lakierem, różnica nie jest aż tak widoczna.
 
 
Jak wygląda pielęgnacja moich paznokci?
 
Przede wszystkim ZAWSZE mam je pomalowane, chyba od 12 albo 13 roku życia, choćby bezbarwnym lakierem albo odżywką. Nie wychodzę z domu z niepomalowanymi, nie tylko dlatego, że źle wtedy wyglądają, ale także dlatego, że wówczas nie mają żadnej ochrony przed zniszczeniami mechanicznymi - natychmiast się łamią i rozdwajają. Myślę, że to właśnie to, że zawsze mają na sobie ochronną warstwę lakieru sprawia, że są dosyć mocne.
 
 
Czym maluję paznokcie?
 
Zwykle kryjącymi, jednolitymi kolorami - nie cierpię żadnych perłowych poświat, drobinek, brokatów i tym podobnych rzeczy. Nie lubię także wzorków. Jeszcze do niedawna malowałam je tylko pastelowymi lub jasnymi kolorami, żeby nie przebarwiały płytki, ale zbyt bardzo lubię mieć kolorowe paznokcie i niestety nie wytrzymałam w tej "abstynencji" :( Maluję mniej więcej co 3 dni, w zależności od użytego lakieru - bardziej od jego koloru i widoczności odprysków niż faktycznej jakości. Zwykle wybieram te najtańsze, np. Safari, gdyż nie dostrzegam żadnej różnicy między tymi z dolnej a górnej półki.
 
 
Jak maluję paznokcie - krok po kroku
 
Ponieważ moje paznokcie są zawsze pomalowane, najpierw zaczynam od zmycia poprzedniego lakieru. Robię to za pomocą jakiegokolwiek zmywacza (zdarzało się, że używałam acetonu prostu z butelki - jakoś szczególnie im nie szkodził). Po zmyciu lakieru płuczę ręce wodą, osuszam ręcznikiem i czekam, aż reszta wody wyschnie. Następnie nadaję paznokciom kształt za pomocą pilniczka, a rozdwojone wygładzam polerką. Później za pomocą drewnianej wykałaczki odsuwam skórki (to bardzo ważne!) i nakładam jedną warstwę bezbarnego lakieru lub odżywki (zależy, co aktualnie mam), aby dodatkowo je wzmocnić i ochronić przed przebarwieniami (niestety niewiele to pomaga). Tak przygotowane paznokcie maluję lakierem, zwykle są to 2 albo 3 warstwy, w zależności od stopnia krycia. Nie używam topu, bo nie widzę potrzeby - dla mnie 4 czy 5 warstw na paznokciach to już za dużo.
 
Do obcinania paznokci używam metalowych cążków, ale robię to tylko wtedy, kiedy mi się połamią albo gdy są już wyraźnie za długie i cienkie na końcach.
 
Z grubsza to tyle :) Mogę jeszcze wspomnieć o tym, że moje paznokcie dobrze reagowały na suplementy, które brałam w celu wzmocnienia włosów, czyli np. Belissę, Skrzypovitę. Właściwie to wzmacniały się w oczach i dzięki temu wreszcie udało mi się zapuścić paznokcie na palcach wskazujących, które zawsze były obrazem nędzy i rozpaczy :)
 
Niedawno powzięłam ambitny plan, żeby zacząć bardziej dbać o paznokcie i m.in. wcierać w nie olejek rycynowy, ale lenistwo i zapominalstwo wzięły u mnie górę i nie udało mi się zmobilizować. Wygląda więc na to, że w kwestii mojej pielęgnacji paznokci zbyt wiele się nie zmieni :) Ich stan oceniam jednak na dobry i uważam, że mimo paru problemów mogę je uznać za jeden ze swoich atutów.
 
 
Pozdrawiam serdecznie,
Klaudia

9 komentarzy:

  1. olejek rycynowy jest świetny jeśli chodzi o paznokcie i skórki. paznokcie wyglądają potem niesamowicie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę długości płytki :) moje niestety nie są tak okazałe, więc staram się je zapuszczać i malować, aby to nieco ukryć :)
    Radi

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne!:) dzisiaj pojawił się pierwszy singiel mojego zespołu! zapraszam serdecznie do słuchania:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też lubię swoje paznokcie za długość płytek, ale nie są one aż tak długie jak Twoje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jeeju dziękujemy bardzo!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam pytanie, czy taka długość paznokci nie przeszkadza Ci w graniu na gitarze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem trochę przeszkadza, ale nie gram ani często, ani profesjonalnie, więc da się przeżyć :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...