Zapraszam także tutaj:

niedziela, 23 września 2012

Porównanie grubości warkocza: MARZEC-WRZESIEŃ 2012

Postanowiłam dziś zrobić małe porównanie i niejako podsumowanie ostatnich 6 miesięcy pracy nad włosami i zobaczyć, jak się ma sprawa z warkoczem :)
 
Od początku pielęgnacji skupiałam się przede wszystkim na tym, by moje włosy stały się gęstsze i grubsze. Ostatni rok był dla mnie bardzo trudny z powodu matury - stres, brak czasu na relaks i wzmożona praca odbiły się znacznie na kondycji moich włosów, które przerzedziły się i zaczęły na potęgę wypadać. Na szczęście dzięki włosomaniactwu sytuacja została opanowana i trochę odratowana :)
 
 

W jaki sposób walczyłam o gęstsze włosy?

- przestałam je myć szamponami zawierającymi silne detergenty
- zmieniłam swoją dietę: wyrzuciłam z niej fast foody, zaczęłam jeść więcej warzyw i owoców oraz produktów zawierających składniki cenne dla włosów
- robiłam masaż skóry głowy
- stosowałam wcierki, olejek rycynowy, brałam suplementy oraz piłam pokrzywę na porost włosów
- regularnie je podcinałam i zabezpieczałam końcówki
- odżywiałam i olejowałam
- delikatnie je czesałam, chroniłam przed zniszczeniami mechanicznymi
- przestałam się stresować :)
 
 
Według mnie włosy zdecydowanie się zagęściły. Nie wiem, czy jest to widoczne na zdjęciach warkocza, ale różnica jest przeze mnie odczuwalna - wcześniej miejscami aż miałam prześwity, aktualnie problem zniknął. Mój dzisiejszy warkocz jest może nieco krótszy niż ten z marca, ale za to mocniejszy i gęstszy :)
 
 
 
Na pierwszym, marcowym zdjęciu włosy są rozwiane przez silny wiatr i zdecydowanie wymagajęce umycia. Koniec warkocza jest cienki, włosy są bez życia. Na drugim dzisiejsze - mam nadzieję, że zauważacie w ogóle jakąś różnicę :P Moja mama twierdzi, że moje włosy prawie w ogóle się przez ten czas nie poprawiły... Ja jednak nie narzekam na efekty, gdyż teraz z pewnością obchodzę się z nimi lepiej niż te parę miesięcy temu i wiem, że nie wyrządzę im już większej krzywdy niż robiłam wcześniej. Widzę, że choć może nie dzieją się cuda i poprawa przychodzi małymi kroczkami, to jednak się za to odpłacają :)
 
 
Pozdrawiam Was serdecznie i uciekam przygotowywać się do dzisiejszej imprezy - całonocnego maratonu gry w mafię :P
 
Klaudia

11 komentarzy:

  1. coś mi się wydaje że go rozluźniłaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaplotłam go raczej normalnie, tak jak zwykle. poza tym tamten był już po całym dniu na plaży i był już właściwie na granicy rozwalenia się, więc również nie był jakoś szczególnie ciasny

      Usuń
    2. aaa, rozumiem :)

      Usuń
  2. zazdroszczę koloru :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że stan włosów się poprawił, tzn ich grubość jest większa. A za miesiąc prosimy więcej fotek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę grubszego warkocza i zazdroszczę Ci tej objętości na końcówkach. U mnie to szkoda gadać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mi olejek rycynowy bardzo pomógł;)
    kiedyś miałam lekkie zakola,które mi nie przeszkadzały jednak po używaniu olejku problemu juz nie ma;)

    OdpowiedzUsuń
  6. naprawdę widać efekty. warkocz jest grubszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie bardziej gruby :) Pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widać różnicę nie tylko w grubości, ale szczególnie w "jakości". Wlosy wyglądają teraz bardzo zdrowo! ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...