Zapraszam także tutaj:

  • No w końcu Kopenhaga - Z wyjazdów pod tytułem "no w końcu" spokojnie mogłabym zrobić całą serię. *No w końcu* Sztokholm,* no w końcu* Kuala Lumpur, *no w końcu* i Kope...
    4 tygodnie temu

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Miesięczna kuracja kozieradką - podsumowanie

http://polki.pl
O nasionach kozieradki pewnie większość z was już słyszała. Wywar z nich sporządzony ma działanie przeciwzapalne, co działa łagodząco na naszą skórę (nie tylko głowy) i może przyczynić się do zahamowania wypadania włosów, a także przyspieszenia ich wzrostu. Jak to wyglądało u mnie?

Wywar sporządziłam z 1 łyżeczki nasion, które zalałam ok 3/4 szklanki gorącej wody. Po ostygnięciu nasionka przecedziłam, a pozostały płyn przelałam do butelki i zakonserwowałam DHA BA. Myślę, że następnym razem przygotuję bardziej skoncentrowany napar - tą samą ilością wody zaleję 2 łyżeczki kozieradki.

Kozieradkę wcierałam w skórę głowy regularnie: zwykle co drugi dzień na kilka godzin przed myciem, czasami na noc. Nie powodowała ona wzmożonego przetłuszczania, ale obawiałam się, że jej zapach będzie na włosach wyczuwalny. 

Wczoraj minął miesiąc od rozpoczęcia kuracji, co więc mogę powiedzieć?

Kozieradka jest świetna :) Mniej więcej od początku roku kalendarzowego męczyłam się z wypadającymi włosami. Po rozpoczęciu kuracji problem znacznie zmniejszył się po zaledwie dwóch tygodniach stosowania, a obecnie włosy nie wypadają prawie wcale! Podczas mycia w wannie jest ich tylko kilka, kilkanaście, podczas gdy wcześniej wychodziły całe małe pasemka. Jeśli chodzi o przyspieszenie porostu, niestety nie zauważyłam efektów, ale efekt zmniejszenia wypadania skutecznie przekonał mnie do kontynuowania kuracji :) Mam nadzieję, że po kolejnym miesiącu uzyskam równie dobre efekty.


Pozdrawiam,
Klaudia

PS. Dziś na blogu Sempre la Belleza pojawił się nowy odcinek cyklu "Włosowa siostra", a w nim moje włosy :) Zapraszam!
http://siempre-la-belleza.blogspot.com/2013/04/wosowa-siostra-cz-13-ciemnowose-srednio.html

17 komentarzy:

  1. Ja w sobotę też zaczęłam się kozieradkować i nie ukrywam liczę, że mi pomoże. A powiedz mi, taka goła zaparzona kozieradka ile wytrzyma w lodówce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie nie dłużej niż kilka dni... ja swoją zakonserwowałam, żeby nie musieć jej co chwila od nowa przygotowywać :)

      Usuń
  2. Zdecydowane też się pod tym efektem podpisuje. Jestem mile zaskoczona zmniejszeniem wypadania włosów. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie stosowałam :) jakoś przeraża mnie zapach

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, a ja nigdzie nie mogę dostac, a z internetu zamawiac jakoś szczególnie nie jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kupisz w każdym sklepie zielarskim :) tak myślę

      Usuń
  5. a ja szukam tej kozieradki bo chce ją przetestować ale nigdzie jej nie mogę znaleźć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w każdej aptece jest i ja używam mielonej kozieradki i po prostu czekam aż te "farfocle" opadną na dół, jak najbardziej polecam :)

      Usuń
  6. O, u mnie w tym tygodniu mija właśnie dwa tygodnie od rozpoczęcia kuracji tym ziółkiem. Ale wcieram ją codziennie, po dwa razy. Nie przyspiesza przetłuszczania włosów, wręcz unosi je od nasady, więc nie ma się czego obawiać! Mam nadzieję, że u mnie też zadziała tak dobrze, bo póki co nie widze efektów :(

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nie wytrzymałam.
    Wcierałam ją regularnie rano w skalp, a potem męczyłam się z zapachem.
    Był wszędzie. Na włosach, na szczotkach... poddałam się :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Wcieram kozieradkę przed myciem, po myciu nie daję rady, zapach trzyma się przez cały dzień. poza tym... uwielbiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. też cały miesiąc używałam! ja wcierałam codziennie ;) również nie przyspieszył porostu ;x ale na wypadanie jest genialna!

    OdpowiedzUsuń
  10. A u mnie się nie sprawdziła :( Używałam jej sumiennie dwa miesiące praktycznie każdego dnia i nic nie pomogła.... Może jeszcze kiedyś do niej wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Próbowałam, ale ten zapach mnie odrzucił :(

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie po dwóch tygodniach efektów niestety nie widać, ale poczekam, czy nie pojawią się z czasem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Koziradkę odkryła moja mama (która nawiasem mówiąc najbardziej kibicuje mi w mojej walce z plagą wypadających włosów:) ). Zastosowanie miało być zgoła inne, ale zainteresowana tym czymś szybko poklikałam i- aha! Może pomoże moim włosom?- spryskuję skalp, wcieram.
    Wszyscy pytają.. co tak dziwnie pachnie? A. to Ty, znów wylałaś rosół na głowę ;)
    Póki co.. obserwuję szczotki, wannę- dalej wypadają :<
    Nie znam się zbytnio na pielęgnacji włosów. Zawsze miałam krótkie, to może nie było nawet widać, że wypadają. Trzy lata temu (pozdrawiam fryzjerów) odbyła się moja najgorsza wizyta u fryzjera i od tamtej chwili zapuszczam, raczej unikam "cudowania" z włosami, grzecznie poprzestaję na podcinaniu końcówek.
    A włosiska wypadają, z pięknego, gęstego kuca, jakim mogłam sie kiedyś szczycić została mi jakaś kępka. Włosy zostawiam na garderobie, na poduszce, na której śpię, w wannie, w zlewie. Ja po prostu się lenię.
    Co mogę zrobić żeby troszkę pomóc moim kłaczkom..? Trochę się rozpisałam i pożaliłam w tej mojej włosowej niedoli. Proszę o propozycje. Dziękuję za odpowiedź :)
    EmFinch

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyny, ja robię taki macerat: tatarak, kozieradka, szyszki chmielu, eclipta alba- to zalewam olejem rycynowym i odstawiam na 3 tyg. Potem zlewam do słoiczka i 2 razy w tygodniu stosuję. Żeby łatwiej się zmywało mieszam taki olej z Bio Vaxem (ten brązowo-zielony na wypadanie). Uwierzcie, że pomaga! A nic wcześniej nie pomagało nic i lekarze rozkładali ręce, bo mam sajgon z hormonami i mówili, że dopóki nie wyleczę hormonów to nie mam co liczyć na ładne włoski. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...