Zapraszam także tutaj:

  • No w końcu Kopenhaga - Z wyjazdów pod tytułem "no w końcu" spokojnie mogłabym zrobić całą serię. *No w końcu* Sztokholm,* no w końcu* Kuala Lumpur, *no w końcu* i Kope...
    4 tygodnie temu

poniedziałek, 12 listopada 2012

Olejek pod prysznic Isana Dusch Ol - recenzja

 
Wobec tego produktu miałam bardzo duże oczekiwania, biorąc pod uwagę wiele pochlebnych opinii na innych blogach i bardzo, ale to bardzo się rozczarowałam. I to pod wieloma względami...
 
 
Olejek pod prysznic Isana Dusch Ol

Skład: Glycine Soja, Mipa Laureth Sulfate, Laureth-4, Hellianthus Annuus, Parfum, BHT, Panthenol, Tocopheryl Acetate

Cena: 4zł/200ml, Rossmann


Olejek jest niedrogim i łatwo dostępnym produktem, którego możemy użyć zarówno do mycia włosów, jak i twarzy i ciała. Nie zawiera silnych detergentów, na pierwszym miejscu w składzie znajduje się olej sojowy. Znajduje się w przezroczystej, plastikowej butelce, sam ma żółtawy kolor i rzadką konsystencję.
 
Po używaniu tego produktu przez kilka tygodni znalazłam w nim zdecydowanie więcej wad niż zalet. Przede wszystkim konsystencja tego olejku jest beznadziejna - jest bardzo rzadki, przez to słabo wydajny, ponadto kiepsko się pieni i trudno jest go dokładnie rozprowadzić na włosach. Kolejną rzeczą, która mi przeszkadza najbardziej, jest jego aplikacja, która jest po prostu tragiczna - olejek za każdym razem spływa po palcach, 3/4 porcji ląduje na dnie wanny i ciężko wydobyć potrzebą ilość. Kombinowałam z przelaniem go do innej butelki z innym dozownikiem, ale oryginalny skutecznie mi to uniemożliwił. Niezbyt zachęcający jest także zapach produktu, choć podobny nieco do Babydream fur Mama. Tego olejku nie można jednak porównywać z uwielbianym przeze mnie BDFM...
 
Jeśli chodzi o działanie na włosy, to ciężko jest mi się wypowiedzieć, gdyż nie stosowałam go zbyt często z obawy, że nie poradzi sobie z ich dokładnym umyciem. Po kilku razach jednak stwierdzam, że nie ma żadnej rewelacji - nie robi z włosami absolutnie nic nadzwyczajnego. Nieco lepsze jest jego działanie na skórę, która rzeczywiście jest dość gładka, lepiej nawilżona. Po umyciu nim twarzy cera jest jednak, paradoksalnie, dość sucha, nie obejdzie się bez użycia kremu.
 
Czy kupię ponownie ten olejek? Na pewno nie! Dawno nie miałam w ręku tak nieudanego produktu. Zdecydowanie bardziej wolę kupić BDFM albo Facelle, które spisują się o wiele, wiele lepiej.
 
 
Pozdrawiam,
Klaudia

9 komentarzy:

  1. U mnie też się nie sprawdził ;/

    a szukałam go w Rossmannie za każdym razem jak byłam i to przez kilka miesięcy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam w klubie. Nie dość, że śmierdzi niemiłosiernie to jeszcze obciąża moje włosy. Bleh..

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnio miałam zamiar go kupić , ale w ostatniej chwili zrezygnowałam : )
    Zostałaś oTAGowana na naszym blogu , więcej informacji tu : http://wloskikloski.blogspot.com/2012/11/odpowiedzi-na-tagi.html , zapraszamy do zabawy ! : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś otagowana:
    http://szalone-zycie-kingi.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostałaś oTAGowana:)
    http://haircarebymadie.randan.pl/liebster-tag/

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam go kupić;p ale widzę , że nie ma sensu ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam kiedyś ten olejek. okropnie śmierdzi. niestety nic na plus wg mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja ten olejek lubię ;] Zapach nie jest aż tak straszny, szybko się ulatnia, z łatwością aplikuje się go na włosy, świetnie się pieni. I przede wszystkim na moje suche włosy nadaje się idealne. Zapewne to wszystko zależy od tego jaki masz typ włosów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na włosy bardzo lubię ale uczula trochę i na twarzy wyskakuje wysypka.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...