Zapraszam także tutaj:

  • No w końcu Kopenhaga - Z wyjazdów pod tytułem "no w końcu" spokojnie mogłabym zrobić całą serię. *No w końcu* Sztokholm,* no w końcu* Kuala Lumpur, *no w końcu* i Kope...
    4 tygodnie temu

piątek, 2 listopada 2012

Moje włosy - Listopad 2012


Czas na podsumowanie października. Bez zbędnych wstępów, bo notka będzie bogata w nowości i spostrzeżenia :)
 
Przede wszystkim muszę przyznać, że mimo jesiennych zawirowań październik był dla moich włosów bardzo dobrym miesiącem. Nabrały one siły, witalności, blasku, nawilżenia i generalnie prezentują się o wiele, wiele lepiej niż jeszcze 1-2 miesiące temu - zbierają nawet komplementy! :)
 
Był to również miesiąc bardzo odkrywczy i w pewnym sensie przełomowy. Po pierwsze zakończyłam zapuszczanie - obecna długość w zupełności mi odpowiada. W następnych miesiącach skupię się więc nie na przyspieszaniu porostu, lecz przede wszystkim na odżywianiu i wspomaganiu cebulek włosów, o czym napiszę w jednym z kolejnych postów.
 
Po drugie - odkryłam w tym miesiącu bardzo dobry sposób olejowania, który kiedyś nie zdał egzaminu, a teraz bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jest to olejowanie na odżywkę - nigdy wcześniej po żadnej masce albo oleju nie miałam tak wspaniale wygładzonych i błyszczących włosów! Jest to absolutny strzał w dziesiątkę i myślę, że te metoda na dobre zagości w moim pielęgnacyjnym planie. Stwierdziłam także, że drogeryjne maski i odżywki nakładane przed myciem działają o wiele lepiej niż po umyciu, będę więc częściej stosować je w ten sposób.

O sporym przyroście w tym miesiącu pisałam już wcześniej (tutaj), jak widać, mimo podcięcia włosy sięgają sporo za kreskę :) Olejek rycynowy w kwestii przyrostu sprawdził się rewelacyjnie!


(Różnica długości między zdjęciem po prawej a zdjęciem na samej górze wynika z różnej perspektywy. Włosy na wszystkich zdjęciach są pofalowane od warkocza)
 
Na nadchodzący miesiąc mam bardzo wiele planów, aż sama nie wiem, za co zabrać się najpierw :)

 
Plany na listopad:
 
1. Ponieważ nie zapuszczam już włosów, będę częściej podcinać końcówki, nawet co miesiąc. Skoro osiągnęłam już zaplanowaną długość, nie pozostaje mi nic innego jak walczyć o zdrowie na długości, czyli m.in. konsekwentnie pozbywać się najbardziej zniszczonej, dolnej części.
2. W listopadzie zamierzam zawalczyć o ich gęstość za pomocą olejku łopianowego Green Pharmacy (w który muszę się zaopatrzyć) i ukraińskiej maski z łopianem, której recenzję zamierzam w końcu napisać :) Na rzecz wymienionych wcześniej produktów odstawiam olejek rycynowy. O łopianie i jego zastosowaniu na rzecz zagęszczenia moich włosów napiszę oddzielny post.
3. Zamierzam być bardziej ostrożna podczas czesania, gdyż zauważyłam, że podczas tej czynności z własnej winy wyrywam sobie sporo włosów.
4. Zacznę brać jakiś suplement, gdyż w zimie o wiele trudniej jest zdrowo się odżywiać, a mnie kusi przetestowanie gotowych preparatów. Zastanawiam się, co będzie dla mnie odpowiednie, myślę o Calcium Pantothenicum - co o tym myślicie?
5. Pić więcej wody - ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że bardzo mało piję, zdecydowanie za mało, aby organizm mógł się prawidłowo oczyścić. Jest to istotna kwestia w przypadku wypadających włosów.
6. Zaopatrzyć się w siemię lniane, gdyż oprócz powyższych punktów mam jeszcze jeden pomysł, ale jest to coś, co także zdecydowanie zasługuje na oddzielny wpis :)
 
 
Mam nadzieję, że uda mi się wprowadzić w życie wszystkie moje plany, gdyż są naprawdę obiecujące! Jeśli ktoś z Was mógłby mi polecić jakiś dobry suplement, byłabym bardzo wdzięczna :)
 
 
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do śledzenia aktualizacji na moim blogu - w najbliższym czasie będzie ich sporo :)
 
 
Klaudia

12 komentarzy:

  1. To co były w lutym a teraz to naprawdę ogromna różnica:D Cieszę się razem z Tobą z październikowych włosowych sukcesów, mam nadzieję, że moje włosy także odżyją w przyszłym miesiącu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. już nie mogę się doczekać recenzji tej maski. :D ja wciąż zapuszczam, co idzie mi dość mozolnie. przy falowanych i kręconych włosach ciężej zaobserować przyrost włosów. dążę do długości do wcięcia w talii. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. wow,jesteś chyba pierwszą wlosomoniaczką która nie zapuszcza włosów;dheh;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no chyba tak :D ja generalnie nie rozumiem tego szału na zapuszczanie, nie można sobie zapuścić jakiejś ładnej długości, tylko trzeba na siłę ciągnąć do włosów do ziemi?

      Usuń
  4. o, może zaczniesz pić ze mną siemię? :)
    a rycyna uratowała moje brwi, dlatego ją lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, na razie nie zamierzam go pić, może kiedyś :) za to wykorzystam go w inny sposób... ;)

      Usuń
  5. Kochana gratuluję osiągnięcia wymarzonej długości :)
    Śliczne włosi i ambitne plany widzę.
    Siemię lniane jest świetne szczególnie jako płukanka, jeśli czas nam nie pozwala na maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkim tak szybko rosną włosy ! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. jejku, jaki przyrościk ;o
    cieszę się, że zapuściłaś wymarzoną długość :) mi jeszcze brakuje ;<

    OdpowiedzUsuń
  8. świetna różnica:)) gratuluję końca zapuszczania!
    ja chyba nigdy nie osiągnę tej wymarzonej długości:p

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też zaczynam kurację Calcium Pantothenicum ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja znajoma stosowała kuracje tabletkami BIOTEBAL z biotyną.....Miała piękne paznokcie i włosy. Sama też zaczęłam stosować....ale to dopiero tydzień kuracji

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...