Zapraszam także tutaj:

  • No w końcu Kopenhaga - Z wyjazdów pod tytułem "no w końcu" spokojnie mogłabym zrobić całą serię. *No w końcu* Sztokholm,* no w końcu* Kuala Lumpur, *no w końcu* i Kope...
    4 tygodnie temu

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Włosy dysplastyczne/dystroficzne - rozpoznanie

Pamiętacie może, jak ostatnio pisałam gdzieś o głównym problemie moich włosów - o tym, że nigdy nie są gładkie, że mają skłonności do puszenia się i ogólnie wyglądają tak, jakbym miała całą głowę 'babyhair'. Do tej pory myślałam, że są to włosy po prostu nieposłuszne i jest to kwestia jedynie ich wygładzenia. Wydawało mi się, że są takie, bo są zniszczone, pourywane i że za sprawą odpowiedniej pielęgnacji wrócą do normy. Jednak po tych kilku miesiącach, kiedy moje włosy są już znacznie lepiej odżywione, nawilżone i odpowiednio traktowane, problem ani trochę się nie rozwiązał - przy skórze głowy wyrastają kolejne warstwy niesfornych, twardych, nierównych na powierzchni włosów.

Ogólnie rzecz biorąc, problem prezentuje się następująco (fotografie przedstawiają rozczesane włosy):





Jak widać, wygląda to nie najlepiej... i nie najlepsza jest również diagnoza problemu.

Kilka dni temu weszłam na blog Czarnej Orchidei, gdzie przeczytałam wpis dotyczący włosów dysplastycznych i dystroficznych. Zaczęłam czytać na ten temat w Internecie i uznałam, że to jest "to" - rozpoznanie problemu, z jakim borykają się moje włosy.


Czym są włosy dysplastyczne/dystroficzne?

Zacznijmy od tego, jakie wyróżniamy etapy wzrotu włosa:
  • anagen - okres wzrostu
  • katagen - okres przejściowy
  • telogen - okres spoczynku

Włosy dystroficzne i dysplastyczne są patologicznymi odmianami włosa anagenowego.
"Włos dystroficzny wykazuje wybitne zmniejszenie grubości korzenia, nie ma pochewek, a w miejscu największego zaniku dochodzi do jego odłamania. Włos przypomina zaostrzony ołówek o różnej długości szpica. Włos, którego korzeń jest ułamany w miejscu mniej lub bardziej gwałtownego przewężenia także nazywa się dystroficznym. Stwierdzenie takiego włosa dowodzi anagenowego mechanizmu łysienia w danym mieszku." [źródło]

Problem dotyczy więc mieszka włosowego, w którym rośnie nieprawidłowy włos, od początku charakteryzujący się nieprawidłową budową i z góry skazany na późniejsze wyłamanie.




Włosy dystroficzne i dysplastyczne posiada każdy człowiek, jednak w prawidłowym trichogramie powinno występować nie więcej niż 3% tego typu włosów. Zwiększony ich odsetek może wskazywać na zaburzenia hormonalne, zwłaszcza dotyczące funkcjonowania tarczycy (wyniki badań dostępne tutaj).

Przyczyna powstawania takich włosów nie jest poznana. Wiadomo już, że może to być spowodowane nieprawidłową produkcją hormonów, a ponadto może zostać odziedziczone genetycznie. Nie jest stwierdzone, czy na powstawanie włosów dystroficznych i dysplastycznych wpływa dieta, pielęgnacja czy tryb życia. A ponieważ nieznane są przyczyny, nie wiadomo też, jak zapobiegać powstawaniu takich włosów...

Dla osób, które posiadają zaledwie kilka procent takich włosów, nie stanowi to wielkiego problemu. Nie wiem, jaki odsetek moich włosów to dysy, ale śmiem twierdzić, że na pewno sporo większy od przepisowych 3%...





Jak widać, w moim przypadku problem jest dość poważny, bo takich włosów mam pełno. Jeśli nie ma żadnego sposobu na walkę z nimi, oznacza to, że moje włosy nigdy nie będą gładkie, błyszczące, tylko już pozostaną szorstkie, nierówne i chropowate.

Szczerze mówiąc, jestem tym nieco podłamana. Jaki ma sens odpowiednia pielęgnacja, skoro włosy nigdy nie będą wyglądać dobrze? Teoretycznie pomóc powinno odżywianie cebulek włosów, bo to tam na skutek nieprawidłowości powstają chore włosy. Pomóc więc powinien masaż skóry głowy, odpowiednia dieta bogata w niezbędne dla włosów składniki odżywcze oraz wcierki. Nie ma jednak żadnej gwarancji, że to pomoże, a bardzo chciałabym uzyskać jakąś poprawę, bo to właśnie tu tkwi największy problem moich włosów. Chciałabym, żeby kiedyś były gładkie, ale póki co zawsze, nawet po rozczesaniu wyglądają tak, jakby właśnie zmokły na deszczu.


Jeśli mielibyście jakieś informacje dotyczące tego typu włosów, a zwłaszcza sposobów ich zwalczania, bardzo proszę o informacje w komentarzach!


Pozdrawiam serdecznie,
Klaudia

24 komentarze:

  1. obawiam się, że mam to samo ;( i już dosłownie ręce mi opadają w bezsilności...

    OdpowiedzUsuń
  2. to samo zaobserwowałam i wydaje mi się, że to wina nadmiaru ziół - pokrzywy np. I nic z takimi włosami nie zrobimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja nie piję ziół... a takie włosy mam odkąd pamiętam :(

      Usuń
    2. Ja też mam wrażenie, że takie włosy mam od zawsze...

      Usuń
  3. Nic nowego nie odkryłaś, praktycznie te same informacje, co u Orchid.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też tak mam i mój brat również :/ Zauważyłam to dopiero niedawno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moze masz problemy z hormonami i powinnas szukac pomocy u lekarza zamiast w drogerii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie moja mama i ciocia też mają problemy z hormonami...?

      Usuń
    2. Nie zaszkodzi skontrolować poziomu hormonów. Z tego co piszesz wynika, że masz tendencje rodzinne do występowania włosów dystroficznych, ale może istnieć jeszcze dodatkowo czynnik hormonalny. Jeżeli tak jest, odpowiednia terapia hormonalna mogłaby złagodzić objawy. Nie wyleczy Cię całkowicie, ale może pomóc ujarzmić burzę włosów :)

      Usuń
  6. Polecam Amle - moje włosy są znacznie lepsze po zastosowaniu jej

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam takie same włosy i chorą tarczyce, i tu nic nie pomoże tylko powrót do zdrowia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a skąd pewność, że takie włosy to właśnie wynik chorej tarczycy?

      Usuń
    2. Chora tarczyca to również zaburzenia hormonalne, a to może być przyczyną.

      Usuń
  8. Moim zdaniem to nie sa włosy Dystroficzne.Włos dystroficzny wykazuje wybitne zmniejszenie grubości korzenia. A Twoje włosy jak i moje, bo również mam ten problem, mają zmiany w łodydze włosa. Włosy są jakby chropowate, sztywne i się skręcają. Czytałam dużo o typach uszkodzonych włosów i jedyne co mi pasuje to włosy "skręcone".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie ostatnio o tym myślałam i wydaje mi się, że to jednak nie tu tkwi problem. wydaje mi się, że te krótkie włosy to po prostu babyhair. moje włosy zawsze dość mocno wypadały, na to miejsce rosły nowe, dlatego też były różnej długości. muszę przyznać, że od kiedy dbam o włosy jest duża poprawa, są o wiele gładsze, mniej wypadają. na razie ciężko mi cokolwiek stwierdzić, będę nadal obserwować :)

      Usuń
  9. kurcze.....na Twoich zdjęciach jakbym widziała moje włosy!!!! maski, odżywki, oleje, naturalne półprodukty kosmetyczne....NIC nie pomaga!!!moje włosy to takie delikatne fale więc nigdy nie będę miała prostej taflii błyszczących włosów:( ale chociaż żeby mi się gładko układały takie jakie mam...Ale niestety wiecznie te odstające kudełki :( dokładnie jak u Ciebie!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. tez takie posiadam i obawiam się ,ze to u mnie wina wysokiego wyniku tarczycy niedoczynność

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja u siebie zauważyłam coś takiego :http://elleemvogue.blogspot.com/2014/02/aktualizacja-trzymiesieczna.html, - jeden mocny kręciołek wśród prostych. To to o czym piszesz ? Czy jakaś inna przyczyna ?

    OdpowiedzUsuń
  12. nie załamuj się, kiedyś też miałam takich dość sporo (unosiły sie jak chmurka nad normalnymi włosami) ale po kilkuletnim włosomaniactwie teraz ciężko mi znaleźć jakiegokolwiek i o ich istnieniu przypomniał mi twój wpis
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  13. O cholercia, moja głowa wygląda dokładnie tak samo i byłam przekonana że to po prostu bejbiki pomieszane z połamańcami i napuszonymi włosami...
    Mi trochę na taki stan pomaga porządne olejowanie i maskowanie włosów chociaż czupryna dalej lubi stać w każdą stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie to samo, ale nadal jestem zdania, że to baby hair i częściowo również połamane włosy sprzed włosomaniactwa, które muszą sobie spokojnie podrosnąć, żebym mogła zrównać ich poziom z resztą.

      Usuń
  14. to nie pocieszyłaś, bo moje włosy są właśnie mega zdrowe, niczego im nie brakuje, przetestowałam każde możliwe kombinacje pielęgnacji i nic, nadal są brzydkie. muszę się pogodzić, że nigdy nie będę mogła chodzić w rozpuszczonych włosach, bo u mnie to wygląda na tyle źel, że się po prostu nie da ich nie związać :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Też mam takie odczucia, ostatnio nawet nie mam ochoty ich myć, każdy dotyk sprawia ogromne wypadanie. To wszystko co udało mi się osiągnąć przez pół roku codziennej pielęgnacji właśnie mi wyleciało :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Droga autorko
    Mam taki sam problem, a nawet bardziej nasilony. Znalazłam doraźne rozwiązanie niewymagające prostowania/układania. Polecam glicerynę kosmetyczna 100% dodawana w stosunku 1 do 10 do odzywek. Do tego po wysuszeniu - olej bawełniany (nie olejki drogeryjne!). Gliceryna daje potężna dawkę nawilżenia i obciążenia jako humekant. (Można ja nakładać tez na suche włosy z odrobina wody), a olej jako smołowany zatrzymuje odparowywanie wody i hamuje krótkotrwałość efekty. Do tego warto sobie trzasnąć raz na jakiś czas olejowanie. Polecam - nic innego, żadne maski, szampony, suplementy mi nie pomogły.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...