Zapraszam także tutaj:

  • No w końcu Kopenhaga - Z wyjazdów pod tytułem "no w końcu" spokojnie mogłabym zrobić całą serię. *No w końcu* Sztokholm,* no w końcu* Kuala Lumpur, *no w końcu* i Kope...
    4 tygodnie temu

piątek, 29 czerwca 2012

O długości włosów



Dzisiaj trochę rozważań na temat długości... ;) Powyższy obrazek znalazłam gdzieś w sieci i myślę, że bardzo fajnie pokazuje on i nazywa standardowe długości włosów. Tymi nazwami będę więc posługiwać się w tekście ;)

Jak pisałam w Historii moich włosów, przez całe dzieciństwo miałam krótkie włosy, mniej więcej do ramion albo jeszcze krócej, koniecznie z grzywką (...). Od małego nie znosiłam tej fryzury i do tej pory mam żal do mojej mamy, że tak mnie ścinała ;p Dlatego też zawsze marzyłam o długich włosach, ale na marzeniach się kończyło do czasu, kiedy sama mogłam zadecydować o długości włosów. Zapuszczanie zaczęłam w 6 klasie podstawówki - moim planem było coś pomiędzy tailbone length a hip length. Jak również wspominałam, włosy rosły sobie cztery lata, aż dorosły do tailbone lenght. Z tym, że wówczas zupełnie tego nie dostrzegałam i ciągle wydawało mi się, że są krótkie... z tego, jak długie były, zdałam sobie sprawę dopiero po obejrzeniu zdjęć z tamtego okresu :)

przepraszam za taką straszną jakość, ale jest to kadr z filmu -
nie mam zdjęć, które pokazywałyby całość moich włosów od tyłu.
 myślę jednak, że długość jest tu dobrze widoczna :)
ścięłam je ponad pół roku później, więc były jeszcze dłuższe!

O włosy wystarczyło wtedy zadbać, ale nie było siły, która mogłaby mnie przekonać do podcinania końcówek i tak ostatecznie 1/3 włosów poszła pod nóż. Próbowałam potem wrócić do tej długości, ale mi się nie udawało. Dziś wiem, że powodem tego były prawdopodobnie znowu zniszczone końce - włosy po prostu wykruszały się od dołu, dlatego przyrost nie był widoczny.

Aktualnie wiem o wiele więcej na temat pielęgnacji włosów i wiem, co trzeba robić, aby je skutecznie zapuścić :) Włosomaniactwo jednak wyleczyło mnie z chęci posiadania do przesady długich włosów. Ostatni raz byłam u fryzjera miesiąc temu i aktualnie mam długość armpit length. W ciągu ostatnich dni postanowiłam, że zapuszczę włosy do długości bra strap length lub mid back length. Teraz, kiedy są prawidłowo pielęgnowane, wreszcie ruszyły z miejsca, więc mam nadzieję, że niedługo mi się to uda ;) Ciekawe, czy dam radę do początku roku akademickiego...


Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu :)

3 komentarze:

  1. na początku mojego bloga pisałam o czymś bardzo podobnym :) zobacz też inne obrazki jeśli masz ochotę http://aniamaluje.blogspot.com/2011/10/jak-szybko-rosna-wosy-wykres-i-dlaczego.html

    OdpowiedzUsuń
  2. W moim przypadku występuje raczej "neck length" - z tym, że tylko z tyło, bo te z przodu są znacznie dłuższe... xD Jakoś w poprzednie wakacje postanowiłam urżnąć moje kłaki doszczętnie i je wycieniować na coś w mangowym stylu - no i teraz czekam, aż mi odrosną, bo na studiach niezbyt często będę mogła zaglądać do mamy-fryzjerki (btw. tak naprawdę nauczycielki angielskiego xDD), a o taką fryzurę trzeba dbać i podcinać.

    A w sumie jak tam maturka? :) Ja jestem całkowicie usatysfakcjonowana.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam szczęście ze koncowki nigdy mi sie nie lamaly, rozwdajaly ani nic z tych rzeczy. Nawet 3 miesiace bez ciecia i były idealne. PRzy silikonach, przy myciu bez slsów- końcówki są takie same. Nie zabezpieczam ich też niczym- 20 lat tak sobie rosną same z siebie to i teraz nie zmianiam tego. a jak daje coś na końce to potem szybko mi sie przetłuszczają. Jedynie maseczka po na całą długość albo mgiełka, ale nigdy nic specjalnie na końce

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...