Zapraszam także tutaj:

  • No w końcu Kopenhaga - Z wyjazdów pod tytułem "no w końcu" spokojnie mogłabym zrobić całą serię. *No w końcu* Sztokholm,* no w końcu* Kuala Lumpur, *no w końcu* i Kope...
    4 tygodnie temu

sobota, 21 września 2013

Eksperyment: Dwa miesiące bez lakieru do paznokci

Wiem, że strasznie się opuściłam w ostatnich miesiącach, jeśli chodzi o blogowanie. Przyczyną tego jest to, że ciągle gdzieś wyjeżdżam i zwyczajnie albo mnie nie ma, albo mam na głowie pakowanie i przygotowania, albo z kolei jestem zajęta ogarnianiem różnych spraw po powrocie. Musicie mi wybaczyć. Włosy na szczęście jakoś się trzymają, ale dość mocno "zaniedbałam" paznokcie. Ale, czy na pewno? No właśnie ;)

Kiedy 15 lipca wyjeżdżałam na kilka dni, dzień przed wyjazdem nie miałam czasu na malowanie paznokci. Zmyłam więc poprzedni lakier i pierwszy raz od kilku lat wyszłam z domu z "nagimi" paznokciami i postanowiłam nie robić z nimi nic aż do powrotu. Tak jak pisałam tutaj, wcześniej przez cały je malowałam, ponieważ uważałam to za klucz do tego, by były mocne. Byłam pewna, że kiedy nie pokryję ich lakierem, natychmiast się połamią i pokruszą.

Od tamtej pory minęły już dwa miesiące, a moje paznokcie obecnie wyglądają tak:



Zmuszona jestem odwołać wszystko, co mówiłam do tej pory. Jak widać, nie połamały się i nie zniszczyły. Wręcz przeciwnie, są mocne jak nigdy wcześniej, grubsze, zniknęły także przebarwienia, a płytka wyraźnie się wygładziła! Pierwsze efekty wzmocnienia były widoczne już po kilku dniach niemalowania, choć właściwie wyglądały wtedy okropnie - wciąż były cienkie, szorstkie, bardzo nieprzyjemne i jakby suche w dotyku. Wiele razy myślałam o tym, by je w końcu pomalować, ale postanowiłam jeszcze trochę poczekać i zobaczyć, co się będzie z nimi działo. Jak widać, eksperyment się powiódł. Od tamtej pory ich nie maluję i ich stan jest bardzo dobry.

Zastanawiam się, co może być przyczyną takiego stanu rzeczy. Stawiam na to, iż osłabienie paznokci nie jest działaniem samego lakieru, a zmywacza, który oprócz emalii rozpuszcza także płytkę, zdzierając z niej naturalną barierę ochronną i powodując w niej ubytki.

Wnioski na przyszłość? Chyba zrezygnuję z ciągłego malowania na rzecz robienia tego tylko od czasu do czasu, dla przyjemności, kiedy będę miała ochotę. Jak widać, ciągłe stosowanie lakieru i zmywacza nie służy paznokciom w taki sposób, jak mi się zawsze wydawało.

Jakie jest Wasze zdanie i doświadczenie na temat szkodliwości lakierów/zmywaczy do paznokci?

Pozdrawiam,
Klaudia

14 komentarzy:

  1. Też zawszę myślałam, że przez malowanie paznokci chronimy je i jestem w takim szoku, że chyba sama się skuszę na taki eksperyment w najbliższym czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też myślałam, ze przez malowanie chronimy paznokcie. A tu proszę, miłe zaskoczenie ;)

    http://matrelsy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie mauluję bo nie lubię:) Uwielbiam za to polerkę;) Taka "suchość" paznokci wg mnie jest spowodowana odtłuszczaniem ich zmywaczem. Taki efekt miałam zawsze po zmyciu lakieru.

    Miałaś takie uczucie "pustych", albo "ociezałych" paznokci, kiedy chodziłaś pierwsze dni bez lakieru?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pustych i ociężałych może nie, ale przede wszystkim bardzo suchych, smarowałam je olejkiem, a to nic nie dawało, płytka była bardzo szorstka, aż zahaczała o ubrania. to nie było przyjemne, ale przetrwałam i potem było tylko lepiej ;)

      Usuń
  4. No niestety, albo wóz albo przewóz ;) Bywa, że pazurków nie maluję, bo nie mam czasu, ale u mnie ciągle są w takim samym stanie - rozdwajają się.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja szczerze mówiąc mam podobne podejście jak Ty wcześniej, chociaż jestem świadoma, że zmywacz je niszcz, dlatego często stawiam na bezbarwną odżywkę, która nawet gdy zacznie odpryskiwać to jest to prawie niezauważalne, takim sposobem ograniczam użycie zmywacza do raz na tydzień. Gdy w wakacje potrafiłam zmieniać lakier co dzień-dwa, po dwóch tygodniach wdziałam, że paznokcie są wyraźnie bardziej suche, matowe. I to nie głownie wina lakierów-zawsze daję bazę poz emalię itd. Ale przed zmywaczem niestety nie da się zabezpieczyć płytki, mimo, ze wybieram te bez acetonu, a zaraz po zmyciu paznokci dokładnie płuczę paznokcie aby spłukać jak najwięcej "rozpuszczalnika". Wierzę, że kiedyś ktoś znajdzie nieszkodliwe zmywacze!:)

    A Twoje pazurki całkiem zdrowo wyglądają:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja już od kilku miesiecy nie maluje paznokci...z lenistwa;p i powiem że są teraz o wiele bardziej mocniejsze nie łamią się wgl! a mam w miarę długie...

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja mam wręcz odwrotny problem! Mam mnóstwo lakierów w lodówce, ale używam tylko jednego i to raz na ruski rok.. Aktualnie mam pomalowane paznokcie, ale uwierz mi, że to wyjątkowa sytuacja :D
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja czasem paznokcie maluje, ale czasem mi ise nie chce, ale jak nie mam na paznokciach lakieru to zawsze jest na nich jakaś odzywka cyz rybki gala tak więc czy z lakierem, cyz bez zawsze świetnie wyglądają, ale to już geny :D

    OdpowiedzUsuń
  9. lakiery czy tez zmywacze nie sa bez wplywu na nasze paznokcie... stad tez zobaczylas pozytywne zmiany w nich gdy ich nie malowalas :). DObry pomysl z malowaniem ich na okazje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nie znoszę mieć gołych paznokci :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja maluje paznokcie od czasu do czasu wolę ich nie niszczyć za bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyglądają na naprawdę mocne :) ja nie maluję od kilku miesięcy, ale niestety są cieniutkie jak papier, praktycznie nie rosną, a jak już coś tam uda mi się zapuścić to od razu się złamie :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Wyglądają teraz świetnie :) ja ostatnio też zrezygnowałam z malowania, ale nie widzę jeszcze efektów.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...