Zapraszam także tutaj:

  • No w końcu Kopenhaga - Z wyjazdów pod tytułem "no w końcu" spokojnie mogłabym zrobić całą serię. *No w końcu* Sztokholm,* no w końcu* Kuala Lumpur, *no w końcu* i Kope...
    4 tygodnie temu

czwartek, 19 lipca 2012

Słów kilka o SLS-ach


W swoich notkach kilka razy wspominałam o tak zwanych SLS-ach - składnikach pojawiających się często w kosmetykach myjących, także w szamponach. Co to takiego właściwie jest i dlaczego jest złe? Temat jest ważny, przynajmniej ważny okazał się dla moich włosów, dlatego też postanowiłam go zgłębić. ;)


SLS, SLES - Co to takiego?

Skrót pochodzi od nazw związków chemicznych:
SLS - Sodium Lauryl Sulfate
SLES - Sodium Laureth Sulfate (łagodniejsza odmiana SLS)
Do tej samej grupy związków zaliczamy także ALS/ALES (Ammonium Lauryl/Laureth Sulfate), które mają zbliżone działanie.

SLS i SLES to składniki chemiczne, które często znajdujemy na etykietach szamponów, płynów do kąpieli, żelów pod prysznic, a nawet produktów dla dzieci i płynach do higieny intymnej. Piszę nawet, ponieważ SLSy to silne detergenty, które w zasadzie nie powinny mieć kontaktu z naszą skórą. Mimo to są często dodawane do kosmetyków przeznaczonych do higieny ze względu na silne działanie oczyszczające i dobre wytwarzanie piany. Ich regularne stosowanie może jednak doprowadzić między innymi do przesuszenia skóry i włosów, podrażnienia skóry, pojawienia się wyprysków, zaczerwienień, świądu, alergii. Na dodatek mają zdolność do przenikania przez ludzką skórę, przez co dostają się do krwiobiegu i mogą kumulować się w tkankach.


Jak działa SLS?
SLSy teoretycznie "dobrze" oczyszczają naszą skórę i włosy, a praktycznie niszczą jej naturalną warstwę lipidową, wysuszając skórę, która następnie wytwarza wzmożoną ilość łoju, aby przywrócić jej normę. Kosmetyków z SLSami nie powinny więc używać osoby mające tłustą cerę i mocno przetłuszczające się włosy - kosmetyki te tylko z pozoru je oczyszczą, a w rzeczywistości to właśnie one mogą być przyczyną wzmożonego przetłuszczania!
 
 
SLS a działanie na włosy
Podobnie jak w przypadku cery, zbyt częste stosowanie SLSów na skórę głowy może skutkować nadmierne wydzielanie łoju, przez co włosy bardzo szybko się przetłuszczają. Paradoksalnie SLS to główny składnik szamponów do włosów przetłuszczających się... nie należy więc ślepo wierzyć w informacje napisane na etykietce, ale samemu zerknąć na skład i zdecydować, czy aby na pewno jest to produkt dla mnie ;)

SLS działa jednak negatywnie nie tylko na skórę głowy. Jako silny detergent nie służy także naszym włosom, z których przy każdym myciu wypłukuje składniki odżywcze, a także powoduje powstawanie ubytków w ich strukturze. Włosy regularnie traktowane SLS-ami są więc cieńsze, słabsze, tracą blask, gdyż ich struktura jest zaburzona, nierówna i porowata. Takie włosy trudno jest nawilżyć i odżywić, gdyż wszelkie dobre składniki pozostawione przez odżywki są od razu wypłukiwane przy następnym myciu (dlatego też nie poleca się stosowania szamponów z SLS do zmywania olejów).

Poniższe zdjęcie przedstawia moje włosy za czasów, kiedy używałam szamponów z SLSami - kompletny brak nawilżenia i zaburzoną strukturę widać gołym okiem:


A ile włosów w podobnym stanie widuje się dziś na ulicach... ;)


Jak stosować SLS-y, czyli nie dajmy się zwariować

No właśnie ;) Mimo złych właściwości nie należy z nich całkiem rezygnować. Powinnyśmy jednak ograniczyć ich używanie do kilku razy w miesiącu. Powodem tego jest nadbudowywanie się na włosach składników pochodzących z odżywek, np. protein, silikonów, które w małych ilościach dobrze działają na włosy, ale w większych dają efekty odwrotne do zamierzonych. SLS dobrze poradzi sobie ze zmyciem tych substancji i przygotuje włosy do dalszego odżywiania ;)

SLS nadaje się do oczyszczania włosów raz na jakiś czas, ale nie jest dobry do codziennego mycia. Na ogół do zwykłego umycia włosów nie potrzeba silnych detergentów, wystarczy łagodny szampon, który bez problemu poradzi sobie z 1-2 dniowym zanieczyszczeniem :)

Wiele osób jednak stosuje SLSy na co dzień twierdząc, że tylko dzięki nim włosy są dłużej świeże i dobrze umyte. Myślę, że jest to kwestia indywidualna, ale na początek warto spróbować je odstawić i przez jakiś czas stosować tylko szampony wolne od SLS. W moim przypadku odstawienie SLSów okazało się strzałem w dziesiątkę. Włosy bardzo szybko zyskały nawilżenie oraz lepszy wygląd i teraz wiem, że SLSów po prostu nie znoszą :) Delikatne szampony z łagodnymi detergentami wyraźnie im służą, nie zamierzam więc wracać do "starych", ostrych szamponów.

Kosmetyki z SLS-ami nie nadają się do higieny intymnej (poczytajcie składy tych produktów...), dla alergików oraz absolutnie nie powinno się ich stosować do pielęgnacji cery tłustej, no i przetłuszczających się włosów.


Gdzie szukać kosmetyków bez SLS?

Najlepiej na półce z kosmetykami dla dzieci, należy jednak uważnie czytać etykiety, gdyż także tam SLS często występuje. Do sprawdzonych produktów należą szampony i płyny myjące z serii Babydream (Rossmann). SLSów nie mają także szampony z Alterry (także Rossmann). Aktualnie jestem w trakcie poszukiwań dobrego szamponu, a w dzisiejszej dobie bardzo ciężko na taki trafić...

Dość obszerną listę kosmetyków wolnych od SLS można przeczytać na Wizażu:



Mam nadzieję, że wpis jest przydatny ;) Osobiście staram się ograniczyć używanie SLS-ów. Warto przetestować ich odstawienie na własnej skórze i włosach, aby przekonać się, czy aby na pewno są dla nas odpowiednie.

Pozdrawiam,
Klaudia ;)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

! Edycja postu:

Wymiana komentarzy uświadomiła mi (nie wiedziałam o tym), że oprócz SLS-ów równie szkodliwą substancją dodawaną do kosmetyków jest SCS, czyli Sodium Coco Sulfate. Związek ten ma podobne właściwości co SLS, posiada go niestety wspomniana wyżej Alterra. Dlatego też należy równie ostrożnie stosować kosmetyki z Sodium Coco Sulfate.

18 komentarzy:

  1. Przydatny post :)
    Ja używam szamponu z SLS lub SLES raz na tydzień lub rzadziej. Niestety w mojej miejscowości ciężko dostać coś bez SLS/SLES, i myję na zmianę BD lub Facelle, ale trochę się już to moim włosom "znudziło"

    OdpowiedzUsuń
  2. bradzo mnie denerwuje, że SLeS jest władowywany niemalże wszędzie. A tym bardziej do płynów do higieny intymnej, kompletnie tego nie rozumiem - jeden z nielicznych jaki mozna kupić w drogeriach to Facelle.
    Co do szamponów, to chciałabym przejść na pięlęgnację głownie bes SleSową, ale utrudnia mi to duży zbiór szamponów, których przecież nie wyrzucę ;-)
    Polubiłam się za to z łagodniejszym szamponem - kofeinową Alterra ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boze jak nieskładnie napisałam ten komentarz :D Chodziło mi oczywiscie ''jako jeden z nielicznych bez tego detergentu jest Facelle' ;)

      Usuń
    2. ja jestem w jeszcze gorszej sytuacji, bo Alterra mnie uczula - mi zostaje tylko Babydream ;p na szczęścia BD fur Mama lubię, więc daję radę.

      Usuń
  3. Jestem dziś drugi tydzień po odstawieniu SLS i już widzę różnicę - szok :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam przetłuszczające się włosy i powiem Ci, że używając szamponów z SLS miałam sytuację, że myłam włosy w niedzielę wieczorem, a w poniedziałek rano nie nadawały się do niczego. Starałam się myć włosy co drugi dzień, ale często musiałam myć codziennie, a wieczorem już były przetłuszczone lekko, ale widocznie. Poza tym włosy sterczały, nie falowały się, ale sterczały we wszystkie strony i były tak suche i zmatowione, jakby je ktoś popiołem przyprószył. Odstawiłam szampony ze SLS, przeszłam na Babydream i cud! Włosy myję co drugi, trzeci dzień, falują się, są gęstsze, miększe, nie rozdwajają się i nie są już matowe, tylko prawdziwy, głęboki, miedziany kolor. Jestem zakochana… w zdrowych włosach :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam baaaardzo dokładnie! Dzięki za przydatne informacje :)
    Radi

    OdpowiedzUsuń
  6. A co z Alterrą, która ma SCS?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest ponoć łagodniejsza odmiana SLS, niemniej jednak również detergent. ponadto Alterra zawiera też alkohol, więc tak czy inaczej trzeba używać ostrożnie i raczej nie za często. mnie te szampony uczulają, więc tak czy inaczej ich nie używam ;)

      Usuń
  7. SCS ma taką samą siłę jak SLS, tylko otrzymywanie jest inne. Dlatego szmampony Alterry wcale nie są takie łagodne. Mnie przesuszały bardziej niż SLESowe (SCS + alkohol)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, miałam o tym pisać :) Klaudio, proponuję wyedytowanie posta i dodanie informacji o SCS :) szerzmy nowinę, która nadal nie jest powszechna- scs to też zło! :(

      Usuń
  8. Adorei o blog, muito lindo, amei tudo. Parabéns mesmo, vou sempre estar aqui (:

    ontendency.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo przydatny. Mija miesiąc z haczykiem odkąd zabrałam się za moje włosy i widać poprawę.
    Dziękuję!
    I ide przeglądać listę!

    OdpowiedzUsuń
  10. na razie używam szamponu z sls poniewaz nie mam dostępu do rossmana ,szkoda;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy artykuł. Dobrze jest uśwadamiać ludzi o złych substancjach w kosmetykach.

    A propo języków - mówiłaś, że uczyłaś się japońskiego. Sama? Z czego korzystałaś i co było dla ciebie najtrudniejsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, sama :) zaczęłam naukę hoho... już jakieś 5 lat temu, ale ostatnio iełam dwuletnią przerwę - teraz zamierzam sobie poprzypominać. na początku korzystałam z www.japonka.pl - bardzo dobra strona dla początkujących, wszystko ładnie opisane, wytłumaczenie, nie jest trudno się połapać. jak przerobiłam już praktycznie wszystkie materiały z tej strony, korzystałam z http://japanese.about.com - strona anglojęzyczna, ale sporo materiałów, dużo ciekawych zagadnień i słownictwa. z kursów, które jeszcze znam, mogę polecić www.livemocha.com, choć ja bym się z tej strony od podstaw języka nie nauczyła, ale jest o tyle dobra, że można trochę popraktykować i pogadać z Japończykami. :)

      zachęcam do nauki, japoński to wbrew pozorom bardzo łatwy język, nie jest trudno się go nauczyć, a jednak jest satysfakcja, kiedy się rozumie np. fragmenty filmów albo jest się w stanie dogadać na czacie :)
      powodzenia :)

      Usuń
  12. SLeS znalazłam w masie kosmetyków hipoalergicznych. Muszę im oddać, że dzięki nim pozbyłam się wysypek, ale potwornie wysuszały skórę. Dopiero ostatnio oświeciło mnie, co może być tego powodem...

    Apropos dopisku do posta - chyba najłatwiej powiedzieć, że należy unikać siarczanów, czyli właśnie tych uroczych "sulfate". Proponuję taką zabawę - idziemy do drogerii i szukamy szamponu, który ich nie zawiera. Mnie udało się to tylko na stoisku z kosmetykami dla niemowląt i w sklepie ekologicznym - "normalnych" chyba takich nie robią.

    Na pocieszenie dodam, że moja babcia w wieku 80 lat ma warkocz za pas, a w młodości myła włosy proszkiem do prania. Także pielęgnacja z SLS to przy tym balsam dla niemowląt :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...