Zapraszam także tutaj:

  • No w końcu Kopenhaga - Z wyjazdów pod tytułem "no w końcu" spokojnie mogłabym zrobić całą serię. *No w końcu* Sztokholm,* no w końcu* Kuala Lumpur, *no w końcu* i Kope...
    4 tygodnie temu

wtorek, 3 lipca 2012

Nieudana pierwsza próba falowania :(

Jakiś czas temu trafiłam na bloga mysi, na którym przeczytałam jej post na temat stylizacji włosów w fale. Zawsze myślałam, że mam proste włosy, tak też mówili mi wszyscy naookoło, jednak od tamtej pory zaczęłam uważnie przyglądać się swoim włosom i zastanawiać się, czy przypadkiem nie są one falowane. Trzeba przyznać, że od kiedy prawidłowo je pielęgnuję, są coraz mniej proste... Postanowiłam więc wypróbować na nich metody stylizacji włosów w fale żeby przekonać się, czy coś sensownego z tego wyjdzie.

Należało by zacząć od tego, że ogólnie stylizacji włosów nie cierpię. Nie znoszę nakładania na nie wszelkich mazideł, męczenia się godzinami przed lustrem po to, żeby końcowy efekt niewiele odbiegał od tego, jak zazwyczaj moje włosy wyglądają. Moje włosy są absolutnie niepodatne na układanie - loki rozprostowują się po pół godziny, fale nie chcą się formować, nałożenie na nie pianki czy żelu zwykle powoduje ich dodatkowe rozprostowanie, a nie kręcenie. Kiedy wczoraj rano łapałam za piankę, obawiałam się, że tym razem będzie podobnie. I niestety, nie pomyliłam się. Pierwsza próba falowania zakończyła się zupełną katastrofą i w zasadzie nie wiem, czy kolejne mają szanse na powodzenie.

Rano umyłam włosy balsamem Babydream fur Mama, odcisnęłam wodę i chwilę odczekałam, aby jej nadmiar spłynął. W momencie, kiedy włosy zaczynały schnąć, nałożyłam odżywkę bez spłukiwania Joanna, rozczesałam je szerokim grzebieniem, a następnie przeczesałam palcami. Idąc za radami mysi, zaczęłam formować fale, a następnie nałożyłam piankę, cały czas ugniatając włosy. Powstałe fale jednak szybko się rozprostowywały i nie pomagała dodatkowa ilość pianki. Na mojej głowie zamiast fal zaczął pojawiać się coraz większy bałagan, pojedyncze, niesforne, dysplastyczne włoski były w swoim żywiole - wystawały z każdej strony i zaburzały całą fakturę ewentualnie powstałych fal. Nie było też mowy o użyciu suszarki - wtedy z pieczołowicie układanej fryzury już na pewno nic by nie zostało. Pougniatałam więc prawie już suche włosy jeszcze przez chwilę i zostawiłam je samym sobie, aby doschły do końca.


Oto, co zobaczyłam na mojej głowie kilkanaście minut później:




Owszem, można powiedzieć, że jako takie fale wyszły. Na tych zdjęciach jednak nie widać tego, jaki nieład w rzeczywistości powstał na mojej głowie. A wyglądał mniej więcej tak:


Nie było mowy o tym, aby wyjść z tym na ulicę. Zrezygnowana, spróbowałam jeszcze przeczesać włosy palcami i po tym zabiegu z fal nie zostało już nic:



Na poniższym zdjęciu zrobionym po kilku godzinach widać, że utrzymały się jakieś pojedyncze fale, które wyglądały całkiem fajnie, ale włosy były suche, nieprzyjemne w dotyku i nieposłuszne z powodu użycia pianki.



Wiem, że to dopiero pierwsza próba i być może wystarczy jeszcze trochę poćwiczyć, aby efekt był lepszy, ale kosztowało mnie to wczoraj rano tyle nerwów, że zupełnie straciłam ochotę na dalsze próby. Jak kiedyś pisałam, mam bardzo dużo dysplastycznych włosów, które w kontakcie z pianką nabierają jeszcze większej ochoty na to, aby unosić się dookoła mojej głowy. Ich obecność zaburza więc zupełnie fale i sprawia, że wyglądają jak napuszone strączki. Nie wiem, czy dopóki kwestia moich dysów się nie rozwiąże, jest sens próbować dalszej stylizacji. Nie sądzę.

Najlepiej będzie więc chyba pozostawić włosy samym sobie, bo tylko wtedy, kiedy są jeszcze w miarę wygładzone, wyglądają przyzwoicie. Nie chcę się szybko zniechęcać, ale nie od dziś wiem, że moje włosy nie są podatne na układanie i po prostu najlepiej jest nie robić z nimi nic szczególnego, jeśli mają wyglądać dobrze, a ja mam na darmo nie tracić nerwów. Jeśli jednak macie jakieś rady dotyczące falowania, jestem otwarta - bardzo lubię fale i myślę, że warto o nie powalczyć, jeśli rzeczywiście jest jakaś szansa na efekty. Na razie jednak zaprzestaję prób, bo moje włosy jak zwykle odmówiły mi współpracy.

Pozdrawiam,
Klaudia

6 komentarzy:

  1. Witaj
    Moje własne kłaki są wyjątkowo niepodatne na układanie, bardzo sztywne i jednocześnie falowane
    Spróbuj jeszcze raz ale inaczej:
    ugnieć kilka razy włosy, kiedy są zupełnie mokre i daj im wyschnąć
    do ugniatania użyj odżywki b/s a nie pianki
    jakby Ci się chciało to zrób żel lniany
    Jakbyś chciała suszyć a nie masz dyfuzora: zgnieć w rękach pasmo i taką garść podsusz
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przejżałam twój cały blog i bardzo mi się podoba :D
    Ja także niedawno zdecydowałam się na prowadzenie bloga o takiej tematyce.

    OdpowiedzUsuń
  3. mam podobny problem :( kiedy roszczesze włosy nawet TT to puszą się niemiłosiernie i wyglądają podobnie do twoich, a kiedy pozostawie je bez rozszesania (i niczego) to delikatnie się falują. już nie wiem co robić :( olejuje je i dbam o nie od stycznia ale nie umiem ich układać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja swoich też nie układam jakoś specjalnie, po pierwsze dlatego, że nie umiem, a po drugie, nie wiem, czy się da;p ale nie zaszkodzi mi jeszcze popróbować, może akurat trafię na jakiś sposób, żeby nad nimi zapanować :)

      Usuń
    2. trzymam kciuki ;)może też popróbuje i jak coś to dam znać ;)

      Usuń
  4. Ładne włoski. Mi też na początku nie falowały. Ale zaczęły po tym jak je pocieniowałam i zrobiłam plopping -i od tamtej pory jestem falą :D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...