Zapraszam także tutaj:

  • No w końcu Kopenhaga - Z wyjazdów pod tytułem "no w końcu" spokojnie mogłabym zrobić całą serię. *No w końcu* Sztokholm,* no w końcu* Kuala Lumpur, *no w końcu* i Kope...
    4 tygodnie temu

środa, 18 lipca 2012

Zapuszczamy włosy... z głową :)


Dziś dość ogólnikowy wpis, ale na istotny temat. Zapuszczanie włosów jest o tyle ważne, gdyż chyba każda kobieta miała z tym kiedyś styczność. Która z nas nie chciałaby mieć długich, pięknych włosów? Na ulicach długie włosy spotyka się często, ale, niestety, rzadko mają one coś wspólnego z pięknem... Zapuszczanie włosów dodaje im uroku, ale jeśli robimy to niewłaściwie, możemy je dokumentnie zniszczyć i osiągnąć efekt zdecydowanie odwrotny do zamierzonego. Można temu zapobiec, stosując się zaledwie do kilku obowiązujących zasad, o których wpominam poniżej... zapraszam do lektury :)


Pierwsza najważniejsza zasada brzmi: nie zapuszczamy włosów za wszelką cenę
Najczęściej popełniany błąd. Jeśli w ogóle chcemy zapuszczać włosy, najpierw przepraszamy się z fryzjerem i minimum co trzy miesiące pojawiamy się u niego w celu podcięcia końcówek. Jest to absolutnie konieczne. Dlaczego? A no dlatego, że niepodcinane włosy wykruszają się od końca powodując, że przyrost jest zupełnie niewidoczny i włosy zwyczajnie stoją w miejscu. Ponadto coraz gorzej wyglądają. O konieczności podcinania włosów pisałam kilka razy, m.in. tu, tu i tu. Nie ma co żałować centymetrów - kiedy widzimy, że końcówki są w nie najlepszym stanie, po prostu podcinamy, i już :)

Po podcięciu - o końcówkach ciąg dalszy
Kiedy już upewnimy się, że nasze końcówki są w dobrym stanie, należy pamiętać o ich zabeczpieczaniu, żeby to nie chodzić do fryzjera zbyt często i nie tracić darmo centymetrów. Najlepiej zabezpiecza je kropla oleju lub odżywki do spłukiwania, a na to silikonowe serum - przynajmniej w moim przypadku :) Na temat ochrony końcówek pisałam tutaj. Sposobów jest wiele, ważne, aby znaleźć jeden, skuteczny :) Dobrze zabezpieczone końce niszczą się zdecydowanie wolniej i wymagają rzadszego podcinania.

Odżywiamy i chronimy przed zniszczeniami
Rzecz oczywista. Im dłuższe włosy, tym większą przykuwają uwagę - ważne więc, aby zawsze były w dobrej kondycji. Pamiętajmy więc o dostarczaniu im składników odżywczych za pomocą oleju, odżywki czy maski. Chrońmy je także przed uszkodzeniami mechanicznymi - związujmy na noc, nie używajmy zbyt ciasnych gumek, silnych detergentów, czeszemy i myjemy delikatnie.

Przyspieszajmy porost - suplementacja i metody zewnętrzne
Ważna rzecz nie tylko dla tych, którzy chcą jak najszybciej osiągnąć zamierzony efekt. Należy wiedzieć, że włos w naturalnych warunkach ma określoną długość, jaką może osiągnąć, a po określonym czasie wypada. Może więc tak się złożyć, że bez wspomagania wzrostu nigdy nie osiągniemy zaplanowanej długości, gdyż włos wypadnie, zanim do niej dorośnie. Przyspieszanie nie przedłuży nam okresu życia włosa, ale sprawi, że urośnie on dłuższy.

Przyspieszanie porostu to dość obszerny temat, o którym wypadałoby napisać oddzielną notkę, na razie potraktuję zagadnienie ogólnikowo. Do najbardziej znanych przyspieszaczy porostu należą:
  • drożdże (stosowane wewnętrznie)
  • skrzyp
  • pokrzywa
  • olejek rycynowy
  • wcierki, np. Jantar, Radical
  • masaż skóry głowy

Podczas zapuszczania warto także zadbać o właściwą dietę, aby włosy rosły mocniejsze, czyli przede wszystkim unikać fast foodów i nadmiaru cukru. Nie od dziś wiadomo, że jesteśmy tym, co jemy. Jeśli chcemy, aby włosy miały się dobrze, musimy im dostarczać cennych składników znajdujących się np. w warzywach, owocach, jajach.


I ostatnia rzecz... mierzymy przyrost! :)
Podczas zapuszczania może nam się wydawać, że włosy nie rosną, co jest bardzo demotywujące. Dlatego też warto co jakiś czas, np. co miesiąc,z mierzyć długość włosów albo zrobić im zdjęcie :) Wtedy rzeczywiście można zobaczyć, jak dużo urosły i pozwala nam porównać efekty stosowania "przyspieszaczy".


Mam nadzieję, że moja notka zwróciła niektóym z Was uwagę na pewne aspekty zapuszczania i możliwe popełniane błędy. Naprawdę, nie polecam Wam zapuszczania włosów tak, jak ja to robiłam - bez podcinania końcówek, bez odżywiania, z traktowaniem ostrymi szamponami i tak dalej. Wierzcie mi - tak "pielęgnowane" włosy nigdy nie dorosną do takiej długości, o jakiej myślicie, a nawet jeśli, to strach pomyśleć, jak będą wyglądały...

Tak więc... zachęcam do stosowania się do kilku powyższych rad i życzę powodzenia :)
Klaudia

19 komentarzy:

  1. Zawsze miałam długie włosy do wcięcia w talii, ale były strasznie zniszczone, postanowiłam że zapuszcze takie same tylko zdrowe. Zaczęłam od obcięcia 20cm włosów i teraz kiedy mam włosy za łopatki to chyba przy nich zostane ;)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo pomocny post dla początkujących włosomaniaczek. wiele dziewczyn próbuje zapuścić włosy za wszelką cenę i na widok salonu fryzjerskiego przechodzą na drugą stronę ulicy. z początku sama do nich należałam, ale zdałam sobie sprawę, że piękne włosy to przede wszystkim zdrowe, a nie długie włosy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wiele osób popełnia błąd i nie ścina włosów, bo im żal, a to złe. wolę mieć krótkie i zdrowe, niż długie i brzydkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chciałabym mieć długość za łopatki i póki co dbam o nie, żeby wyglądały jak najlepiej i chronię je :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo trafny wpis ;) ja właśnie w ten sposób postępuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. racja, trzeba dbać o końce! ale ostatnio nałożyłam za dużo serum i mam mega tłuste końce haha:D muszę uważać:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystarcz naprawdę mała kropelka i to na same końce :)

      Usuń
  7. No ja własnie tak co 3 miesiace podcinam troszeczke :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moją zmorą są końce,które cały czas sie rozdwajaja,chronie je jedwabiem z joanny (wiem nie ma tam jedwabiu ;d)nie suszę w ogole,prostuje raz na jakiś czas,obcinam włosy co 3 miesiące tak średnio,a juz tydzien po obcięciu mam rozdwojone,najgorsze jest to,ze kiedys miałam cieniowane i niestety jesczze nie mam jednej długości w i własnie te "resztki"z cieniowania sa porazwajane;/
    jezeli masz ochotę zapraszam,notka o ombre!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm, a może po prostu fryzjer, do którego chodzisz, ma tępe nożyczki?

      Usuń
    2. własnie chodze do kilku i zawsze jest taki sam efekt;/

      Usuń
    3. to może noś częściej związane włosy w ciągu dnia, np. w koczek albo warkocz, dzięki temu włosy mniej się ocierają o ubrania końce się mniej niszczą :)

      Usuń
  9. olejek na końce jest super, zawsze daję go przed silikonowym serum:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się boję podcinać włosów,ale zamierzam się przełamywać częściej dzięki Tobie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mądry post! Sama popełniłam ten błąd , że przez ponad pół roku nie podcinałam włosów i było z tego więcej szkody niż pożytku ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. zapuszczanie ma sens tylko wtedy kiedy mamy co zapuszczać- dzięki temu czekałam aż dwa lata aż zetnę wszystkie zniszczone, rozjaśnione włosy:/ fajny post!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mądry post :) Zapuszczam -wiem coś o tym :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajny post :) Ja po fatalnej w skutkach wizycie u fryzjera (z włosów do łopatek włosy ledwie zakrywające kark- no cóż, sama tak chciałam, teraz żałuję) boję się tam chodzić ;p Sama wiec obcinam sobie rozdwojone końce, i tak na razie jest najlepiej, bo zawsze kiedy szłam w tym celu do fryzjera to wychodziłam z włosami krótszymi o przynajmniej 5 cm..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Polecam picie drożdży. Stosuję od miesiąca i widzę, że mi sporo urosły. Zmierzyłam włosy przed rozpoczęciem kuracji i mam zamiar zmierzyć po 3 miesiącach stosowania, ale i tak widać już efekt. Dodatkowo mniej mi wypadają. Polecam :0

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...