Zapraszam także tutaj:

  • No w końcu Kopenhaga - Z wyjazdów pod tytułem "no w końcu" spokojnie mogłabym zrobić całą serię. *No w końcu* Sztokholm,* no w końcu* Kuala Lumpur, *no w końcu* i Kope...
    4 tygodnie temu

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rok bez fast foodów. Wrażenia i refleksje

Dokładnie 7 czerwca minął rok od czasu, kiedy ostatni raz jadłam cokolwiek w McDonaldzie. Oczywiście nie udało mi się wyeliminować zupełnie fast foodu ze swojej diety, ale nieskromnie powiem, że ograniczyłam go do minimum. Ostatni "posiłek" w McDonaldzie jest więc dla mnie datą symboliczną, która wskazuje na moment rozpoczęcia walki ze śmieciowym jedzeniem. 

Dzisiejszy post będzie mniej o efektach w postaci stanu włosów, ale bardziej o refleksjach na temat odżywiania. Jeśli chodzi o włosy - w rzeczywistości bardzo trudno jest mi stwierdzić, jakie efekty przyniosło zdrowe odżywianie. Włosy niewątpliwie rosną mocniejsze, zdrowsze i mniej wypadają, jednak nie jestem pewna, czy to rzeczywiście zasługa diety - przecież oprócz niej stosuję także kosmetyki i różne zabiegi, które mają je wzmocnić. Włosy jednak są mniej kruche, z wypadaniem bywa różnie, podobnie z tempem wzrostu. W każdym razie - jeśli zmiana diety nie pomogła, to na pewno nie zaszkodziła ;)

O czym przekonałam się w ciągu ostatniego roku? O tym, że zdecydowanie nie warto jeść fast foodów. Wcześniej jadałam ich mnóstwo i nie doceniałam wartości porządnie przygotowanego, domowego posiłku ze świeżych produktów. Zaczęłam też doceniać wysiłek włożony w przyrządzanie dań i stwierdziłam, że warto czasem poświęcić pewną ilość czasu na zrobienie czegoś dobrego, niż pójść do sklepu i kupić wszystko gotowe. Tyczy się to nie tylko stricte zdrowego odżywiania - podobne zdanie mam na temat pieczenia ciast (żadnych z torebki z Carrefoura - samorobione od zera), naleśników, placków ziemniaczanych (jak wyżej), sałatek (wszystko kroję sama), nie wspominając już o tym, że nie kupuję foliowanych skrzydełek z kurczaka w panierce oraz pierogów z Biedronki. Innymi słowy - walka o zdrowszą dietę wyleczyła mnie trochę z niedbałości i lenistwa, a nauczyła inwestować swój czas w to, aby posiłki były czymś więcej niż tylko środkiem na zaspokojenie głodu. Dzięki temu dziś mogę się cieszyć na przykład takimi rarytasami, których wcześniej nie chciało mi się robić :)

sałatka z jabłka, banana, śmietany i ziaren lnu

Mój organizm tak już się przestawił i przyzwyczaił do nowego trybu życia, że źle się czuję po kilku dniach niejedzenia owoców oraz czuję spadek energii po jedzeniu przez dłuższy czas słodyczy i innych małowartościowych produktów.

Do starej diety na pewno nie zamierzam wracać, choć, tak jak wspominałam w jednym z ostatnich postów, nie widzę kolosalnej zmiany w stanie moich włosów ani samopoczuciu. Zbyt bardzo jednak cenię sobie swoje nowe przyzwyczajenia i dostrzegam inne korzyści z niego wynikające :)


Polecam zdrowe odżywianie i pozdrawiam,
Klaudia

8 komentarzy:

  1. Mi od czasu do czasu zdarzy się zjeść coś niezdrowego, ale nie zamierzam tego zmieniać ;-) Nacodzień staram się odżywiać w miarę zdrowo. Kocham owoce i warzywa, od zawsze :-) Z mięsem mam problemy i jem chyba tylko drobiowe...
    Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie najwięcej zmieniła decyzja o przejściu na dietę wegańską. Zaczęłam bardziej interesować się tym, czego potrzebuje moje ciało. Do tego większość asortymentu w sklepach zawiera produkty pochodzenia zwierzęcego, zwłaszcza słodycze, które kocham. Nauczyłam się wyczarowywać dodatkowy czas, żeby sobie zrobić porządny obiad, śniadanie na wynos i przynajmniej raz w tygodniu robię swoje słodycze (pralinki, ciasteczka, czekoladki) i z tego ostatniego cieszę się najbardziej, bo domowe słodycze są najlepsze na świecie. Zdrowa dieta to zdecydowanie najlepszy kosmetyk. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a u mnie już minęło teraz w czerwcu 3 lata odkąd nie jem fastfoodów oraz słodyczy :) początki były ciężkie, ale teraz wcale mi ich nie brakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To musiało byc dla Ciebie ogromne wyzwanie, Gratuluję wytrwałości:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję wytrwałości, sama "zerwałam" ze śmieciowym jedzeniem w lipcu tamtego roku i wiem, że kluczem do sukcesu jest znalezienie w bogatej gamie zdrowej żywności tego co nam posmakuje, przecież nie chodzi o to, żeby wręcz się zmuszać do jedzenia czegoś tylko dlatego, że to jest zdrowe więc muszę to jeść. Warto próbować nowości i ciągle szukać nowych smaków. Gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że pokocham szpinak i owsiankę zapewne wyśmiałabym go :)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję! Dobrze, że zmieniłaś dietę. "Śmieciowe jedzenie" prowadzi jedynie do chorób. Ale wiadomo, większość z nas nie ma czasu na gotowanie (ani chęci). Nie jadam fast foodów już od kilku lat, piekę sama ciasta i przyrządzam obiady :)

    OdpowiedzUsuń
  7. o ja, gratuluję wytrwałości ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo bym chciała zrezygnować z tych "świństw" ale one tak bardzo mi smakują
    i to w tym wszystkim jest najgorsze
    po prostu lubię
    lubię słone przekąski, chrupki, chipsy, to chyba taka moja pięta achillesowa

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...